A szczególnie Monice - za kopnięcie mnie w tyłek i motywację. <33
Jesteś wielka.
Tylko mi tytuł zalatuje telenowelą? Jak ktoś wymyśli lepszy, będę wdzięczna. Naprawdę.
Może się nie zrazicie w połowie...
„Powiedz mi co czujesz, kiedy widzisz krew”
Zginął jakiś czas temu. Do tej pory mam Jego ciepły uśmiech przed oczami. Czułe spojrzenie, którym mnie obdarzał.
Byłam tam. Widziałam... Łzy spływały mi po policzkach. Nie wierzyłam. Nic nie mogłam zrobić, jedynie patrzeć, jak umierał. Opuszczał mnie. Z każdą chwilą coraz dalej, nie słyszał, co do Niego mówię. Patrzyłam, jak odchodził, a wraz z Nim część mnie samej.
Byłam tam. Widziałam... Łzy spływały mi po policzkach. Nie wierzyłam. Nic nie mogłam zrobić, jedynie patrzeć, jak umierał. Opuszczał mnie. Z każdą chwilą coraz dalej, nie słyszał, co do Niego mówię. Patrzyłam, jak odchodził, a wraz z Nim część mnie samej.
„Czy zamykasz oczy, by nie widzieć zła”
Odjechał. Pisk opon, ślady kół na asfalcie. Nie znaleźli go. Nie ukarali. On sam, tak zwyczajnie odjechał. Jak gdyby nigdy nic. Kto wie, ilu jeszcze ludzi pozbawił nadziei na lepsze jutro? Ilu cierpiało przez niego jak ja? Zostawił na pastwę losu, chociaż sam wydał wyrok... Nie pomógł. Może teraz cieszy się życiem z żoną, dzieckiem... Nie myśli o tym, że komuś innemu odebrał wszystko. Bo po co? Liczy się tylko on, jego życie, jego kariera, jego szczęście. A co z nami? Z ludźmi, którzy teraz cierpią? Ze mną?
„Świat bez kar, świat bez wad, to sen”
Powoli uczę się uśmiechu. Odnajduję jakiś cel. Jednak... Nigdy nie będzie tak samo. Zawsze towarzyszyć mi będzie pustka. To jedno przeznaczone dla Niego miejsce, którego nikt inny nie będzie w stanie wypełnić. Miejsce, którego nie oddam nikomu innemu.
Czy ja... płaczę? Płaczę. Strugi deszczu spływają po ulicach. Także po tej, na której zginął. Zimne krople zmywają słone łzy z moich policzków. Krwi już dawno tam nie ma. Żadnego śladu wypadku.
Dlaczego?
Czy ja... płaczę? Płaczę. Strugi deszczu spływają po ulicach. Także po tej, na której zginął. Zimne krople zmywają słone łzy z moich policzków. Krwi już dawno tam nie ma. Żadnego śladu wypadku.
Dlaczego?
„I jak ptak, nieba blask, piękny sen”
Słońce tak jasno świeci... Jasne promienie oślepiają mnie na moment. Choć razi w oczy i ogrzewa ciało, zlodowaciałe, osamotnione serce pozostaje w mroku. Dzień za dniem, ja wciąż nie potrafię cieszyć się nawet z najprostszych rzeczy, nie chcę, nie umiem, nie dam rady... Bez nadziei. Bez przyszłości. Bez sensu. Bez miłości...
Świat idzie do przodu. Życie toczy się swoim rytmem, a ja... Ja stoję. Wciąż wracam myślami o tamtych dni. Do chwili, gdy konałeś... Przeżywam to wszystko od nowa, wciąż i wciąż. Czy gdybyśmy wyszli chwilę później... Gdybyśmy się tak nie spieszyli...
Odepchnąłeś mnie. Upadłam na kolana i odwróciłam się do Ciebie.
Ostatnie spojrzenie, skierowane w moją stronę. Przepełnione bólem, żalem i... miłością... Trzymałam Twoją głowę na kolanach. Uśmiechnąłeś się do mnie. Tak słabo, blado... Ale jednak.
Wyszeptałeś kilka słów. Do dziś słyszę cichy szept, wymawiane z trudem słowa. I odszedłeś...
Świat idzie do przodu. Życie toczy się swoim rytmem, a ja... Ja stoję. Wciąż wracam myślami o tamtych dni. Do chwili, gdy konałeś... Przeżywam to wszystko od nowa, wciąż i wciąż. Czy gdybyśmy wyszli chwilę później... Gdybyśmy się tak nie spieszyli...
Odepchnąłeś mnie. Upadłam na kolana i odwróciłam się do Ciebie.
Ostatnie spojrzenie, skierowane w moją stronę. Przepełnione bólem, żalem i... miłością... Trzymałam Twoją głowę na kolanach. Uśmiechnąłeś się do mnie. Tak słabo, blado... Ale jednak.
Wyszeptałeś kilka słów. Do dziś słyszę cichy szept, wymawiane z trudem słowa. I odszedłeś...
„Nie wiem, czym jest miłość, lecz wiem, czym jest lęk”
Chciałeś, bym była szczęśliwa. Powtarzałeś, że bez względu na wszystko mam szukać jasnych stron i cieszyć się tym, co mam. Bez Ciebie? Nie potrafię. Ty byłeś moim szczęściem, każdą moją chwilą, powietrzem, słońcem, sensem. Miałam tylko Ciebie, dobrze o tym wiesz. A teraz... Teraz jestem sama. Każdy poranek przynosi wspomnienia, zmartwienia i obawy. Szczerze nienawidzę wschodów słońca, które przecież kiedyś razem podziwialiśmy.
Jaka będzie moja przyszłość? Nie potrafię jej sobie wyobrazić. Jestem rozdarta. Wiem, że nigdy nie spotkam kogoś takiego, jak Ty. Nikt nie zajmie Twojego miejsca w moim sercu. Ale jednocześnie boję się, że zostanę sama. Jakbym już nie była...
Boję się siebie, swoich myśli. Wiem, że nikt nie da mi takiego ciepła, jakim Ty potrafiłeś mnie obdarować w ten wyjątkowy sposób.
Zmieniłam się. Na gorsze? Na lepsze? Nie mnie to oceniać. Nie pokocham już tak, jak kocham Ciebie. Unikam ludzi, kryję się w domowym zaciszu. Czas spędzam na wpatrywaniu się w nasze fotografie. Nie potrafię skupić się na niczym innym. Chcę znów zobaczyć Twoją twarz, delikatny uśmiech, usłyszeć Twój głos. Chcę być przy Tobie...
Jaka będzie moja przyszłość? Nie potrafię jej sobie wyobrazić. Jestem rozdarta. Wiem, że nigdy nie spotkam kogoś takiego, jak Ty. Nikt nie zajmie Twojego miejsca w moim sercu. Ale jednocześnie boję się, że zostanę sama. Jakbym już nie była...
Boję się siebie, swoich myśli. Wiem, że nikt nie da mi takiego ciepła, jakim Ty potrafiłeś mnie obdarować w ten wyjątkowy sposób.
Zmieniłam się. Na gorsze? Na lepsze? Nie mnie to oceniać. Nie pokocham już tak, jak kocham Ciebie. Unikam ludzi, kryję się w domowym zaciszu. Czas spędzam na wpatrywaniu się w nasze fotografie. Nie potrafię skupić się na niczym innym. Chcę znów zobaczyć Twoją twarz, delikatny uśmiech, usłyszeć Twój głos. Chcę być przy Tobie...
„Ktoś obiecał równość, pytam gdzie on jest”
Dlaczego ten, który odebrał mi Ciebie, jest bezkarny? Czemu nikt nie podjął trudu znalezienie go?! Wściekła, uderzam pięściami w ścianę. Gdzie są ludzie, którzy powinni wymierzać sprawiedliwość?! Czuję, że krew płynie mi po palcach. Przez przypadek musiałam rozciąć sobie dłoń. Siedzę skulona na dywanie.
Jak to jest, że niektórzy żyją długo i szczęśliwie, a ja tak cierpię?! Czemu, czemu właśnie ja?!
Znów płaczę. Jestem tak bezsilna!
Niech to się już skończy. Nie każcie mi tego dłużej znosić.
Jak to jest, że niektórzy żyją długo i szczęśliwie, a ja tak cierpię?! Czemu, czemu właśnie ja?!
Znów płaczę. Jestem tak bezsilna!
Niech to się już skończy. Nie każcie mi tego dłużej znosić.
„Gdzie jest cel, gdzie jest sens, grze jest brzeg?”
Co się stanie ze mną bez Ciebie? Straciłam plany, marzenia... Kiedyś obiecaliśmy sobie, że spełnimy naszą każdą, nawet najmniejszą i najgłupszą, zachciankę. Teraz.... Co ja teraz mogę?
My, nasze dni, kolacje przy świecach, improwizowane wyjazdy, grzeszne noce. Byliśmy niemalże jednością. Tak jak nie ma Słońca bez Księżyca, tak nie ma mnie bez Ciebie.
My, nasze dni, kolacje przy świecach, improwizowane wyjazdy, grzeszne noce. Byliśmy niemalże jednością. Tak jak nie ma Słońca bez Księżyca, tak nie ma mnie bez Ciebie.
„I jak wiatr burzy szlak, gdzie jest kres?”
Koniec... Koniec mojej męki, cierpienia, bólu, tęsknoty. Wiem, że nie chciałbyś tego, ale czasami myślę... Jestem ciekawa, co powiedziałbyś, gdybym stanęła przed Tobą w Niebie. Nie byłbyś szczęśliwy, że dostałam się tam w taki sposób, prawda? Zganiłbyś mnie, przez kilka dni chodziłbyś obrażony. Potem znów uśmiechnąłbyś się w charakterystyczny dla Ciebie sposób, tak, jak nikt inny nie potrafi.
Budzę się w szpitalu. Białe ściany, twarde łóżko. Podchodzi do mnie lekarz. Mówi coś, ale ja go nie słyszę. Zasypiam. Jesteś w moim śnie.
Budzę się znów, tym razem na dobre. Do ręki podłączono mi kroplówkę. Co ja tu robię? Ostatnie, co pamiętam...
Głowa bardzo mnie boli. Ktoś staje obok. Pyta, jak się czuję. Ma na sobie biały fartuch. Nie odpowiadam, patrzę przed siebie. On nadal mówi. Jakby nie zauważył, że go ignoruję. Powiedział, że znaleziono mnie nieprzytomną w moim domu. Nie wiem, czemu tak się stało. Nie mogę sobie przypomnieć.
Szybko wracam do siebie. Myśli o samobójstwie wciąż krążą gdzieś dookoła mnie. Nie dają się odpędzić. Nawet nie wiesz, jakie to trudne... Pokusa, by znów Cię ujrzeć, stanąć przed Tobą...
Budzę się w szpitalu. Białe ściany, twarde łóżko. Podchodzi do mnie lekarz. Mówi coś, ale ja go nie słyszę. Zasypiam. Jesteś w moim śnie.
Budzę się znów, tym razem na dobre. Do ręki podłączono mi kroplówkę. Co ja tu robię? Ostatnie, co pamiętam...
Głowa bardzo mnie boli. Ktoś staje obok. Pyta, jak się czuję. Ma na sobie biały fartuch. Nie odpowiadam, patrzę przed siebie. On nadal mówi. Jakby nie zauważył, że go ignoruję. Powiedział, że znaleziono mnie nieprzytomną w moim domu. Nie wiem, czemu tak się stało. Nie mogę sobie przypomnieć.
Szybko wracam do siebie. Myśli o samobójstwie wciąż krążą gdzieś dookoła mnie. Nie dają się odpędzić. Nawet nie wiesz, jakie to trudne... Pokusa, by znów Cię ujrzeć, stanąć przed Tobą...
„Mówisz o miłości i sprawiasz mi ból
Ja śnię o wolności i bardzo chcę żyć”
Ja śnię o wolności i bardzo chcę żyć”
Sęk w tym, że ja... Nie chcę.
Tłum przewijający się przez dom wreszcie się ulotnił. Wszyscy nagle sobie o mnie przypomnieli, nie zwracając uwagi na moje prośby i sugestie, że wolę być sama. W końcu jednak wrócili do swoich rzeczywistości. Mogę na spokojnie pomyśleć.
Zastanawiam się, jaki jest cel mojego istnienia. Czemu właściwie ja żyję? Nie wydaje mi się, żebym miała jakieś wielkie zadania do wykonania. Jestem jednym z wielu szarych ludzi, którzy robią to, co muszą, nie zastanawiając się, po co.
Zmusiłam się, by wyjść po zakupy. Widzę pary obejmujące się na ławkach w parku. Jak my niegdyś... Do moich oczu napływają łzy. Czuję ból. Nie ten cielesny. Ten... W sercu...
Zawracam. Jest jeszcze za wcześnie, bym ot tak mogła patrzeć na ich szczęście. To dla mnie zbyt wiele.
Wspomnienia powracają.
Czy już zawsze tak będzie?
Patrzę w niebo. Wydaje mi się, że widzę tam Ciebie spoglądającego na mnie ze smutkiem. Wiem, że nie chcesz, bym cierpiała z Twojego powodu.
Wybacz mi.
Tłum przewijający się przez dom wreszcie się ulotnił. Wszyscy nagle sobie o mnie przypomnieli, nie zwracając uwagi na moje prośby i sugestie, że wolę być sama. W końcu jednak wrócili do swoich rzeczywistości. Mogę na spokojnie pomyśleć.
Zastanawiam się, jaki jest cel mojego istnienia. Czemu właściwie ja żyję? Nie wydaje mi się, żebym miała jakieś wielkie zadania do wykonania. Jestem jednym z wielu szarych ludzi, którzy robią to, co muszą, nie zastanawiając się, po co.
Zmusiłam się, by wyjść po zakupy. Widzę pary obejmujące się na ławkach w parku. Jak my niegdyś... Do moich oczu napływają łzy. Czuję ból. Nie ten cielesny. Ten... W sercu...
Zawracam. Jest jeszcze za wcześnie, bym ot tak mogła patrzeć na ich szczęście. To dla mnie zbyt wiele.
Wspomnienia powracają.
Czy już zawsze tak będzie?
Patrzę w niebo. Wydaje mi się, że widzę tam Ciebie spoglądającego na mnie ze smutkiem. Wiem, że nie chcesz, bym cierpiała z Twojego powodu.
Wybacz mi.
„Chce znów wierzyć w miłość.
Mieć siłę, by wstrzymać łzy,
Mieć prawo do walki,
Znów dotknąć gwiazd.”
Mieć siłę, by wstrzymać łzy,
Mieć prawo do walki,
Znów dotknąć gwiazd.”
Mijają tygodnie. Powoli, stopniowo wracam do siebie. Często śnię o Tobie. Już nie budzę się z płaczem. Budzę się... Z uśmiechem... Bo wiem, ze wciąż się o mnie troszczysz, że jesteś! Choć nie mogę Cię zobaczyć. Są dni, gdy czuję Twoją obecność.
Czy zapłaczę? Nieraz, wiem o tym. Lecz chcę się nauczyć być silna. Dla Ciebie. Zbyt wiele łez wylałam, czekając na nie wiadomo co.
Chcę walczyć o nowy dzień, o przyszłość, o życie. Chcę iść w pierwszym rzędzie, chcę wygrać w starciu o lepsze jutro. Bym któregoś dnia mogła stanąć przed Tobą z uśmiechem i powiedzieć, że zrobiłam to dla Ciebie. Żebyś mógł być ze mnie dumny.
Znów cieszyć się wiosną, pierwszym pąkiem róży na naszym krzewie, śpiewem ptaków... Wiem, że już nigdy nie będzie tak samo. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Zawsze będziesz w mym sercu, aż do ostatniego tchnienia.
Ponieważ Cię kocham.
Czy zapłaczę? Nieraz, wiem o tym. Lecz chcę się nauczyć być silna. Dla Ciebie. Zbyt wiele łez wylałam, czekając na nie wiadomo co.
Chcę walczyć o nowy dzień, o przyszłość, o życie. Chcę iść w pierwszym rzędzie, chcę wygrać w starciu o lepsze jutro. Bym któregoś dnia mogła stanąć przed Tobą z uśmiechem i powiedzieć, że zrobiłam to dla Ciebie. Żebyś mógł być ze mnie dumny.
Znów cieszyć się wiosną, pierwszym pąkiem róży na naszym krzewie, śpiewem ptaków... Wiem, że już nigdy nie będzie tak samo. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Zawsze będziesz w mym sercu, aż do ostatniego tchnienia.
Ponieważ Cię kocham.
„Walcz, po to żyjesz,
Walcz, by zachować jeszcze twarz,
Przecież tylko jedną masz na zawsze!
Nie, nie poddawaj się
Przecież nie jest jeszcze źle
Kiedy w oczy możesz sobie patrzeć!”
Walcz, by zachować jeszcze twarz,
Przecież tylko jedną masz na zawsze!
Nie, nie poddawaj się
Przecież nie jest jeszcze źle
Kiedy w oczy możesz sobie patrzeć!”
Cytaty pochodzą z piosenek „Walcz” i „Wiara” zespołu IRA.